W czasie egzaminów ósmoklasisty łatwo skupić całą uwagę na wynikach, punktach i świadectwie. To zrozumiałe, bo dla wielu rodzin jest to moment ważny, obciążający i pełen napięcia. Warto jednak pamiętać, że nawet ważny egzamin nadal pozostaje tylko jednym z etapów edukacji, a nie odpowiedzią na pytanie, kim jest dziecko i co będzie potrafiło w przyszłości.
Trwają egzaminy ósmoklasisty. Dla wielu rodzin to czas stresu, oczekiwania i niepewności. Z jednej strony pojawia się myślenie o wynikach, rekrutacji i świadectwie, z drugiej zwykła rodzicielska troska o to, czy dziecko sobie poradzi, czy nie straci wiary w siebie i jak przejdzie przez ten moment emocjonalnie.
Trwają egzaminy ósmoklasisty. Dla wielu rodzin to czas stresu, oczekiwania i niepewności. Z jednej strony pojawia się myślenie o wynikach, rekrutacji i świadectwie, z drugiej zwykła rodzicielska troska o to, czy dziecko sobie poradzi, czy nie straci wiary w siebie i jak przejdzie przez ten moment emocjonalnie.
W takich dniach szczególnie łatwo uwierzyć, że wszystko rozstrzyga się właśnie teraz. Że kilka arkuszy, kilka odpowiedzi i kilka liczb na końcu roku powiedzą o dziecku coś ostatecznego. A przecież nie powiedzą.
Egzamin może sprawdzić określony zakres wiedzy i umiejętności, ale nie mierzy wszystkiego, co w dziecku ważne. Nie pokazuje jego wrażliwości, odwagi, wyobraźni, dojrzałości, sposobu budowania relacji ani tego, w jakim kierunku naprawdę będzie się rozwijać. Nie odsłania też talentów, które często ujawniają się poza testem, poza kluczem odpowiedzi i poza szkolnym arkuszem.
Wśród dzieci, które dziś zdają egzaminy i kończą szkołę podstawową, są przyszli artyści, przedsiębiorcy, muzycy, sportowcy, projektanci, badacze, opiekunowie, społecznicy i ludzie, którzy swoją drogę odnajdą dopiero za jakiś czas. Nie każde dziecko będzie równie mocne z matematyki, historii, chemii czy języka polskiego. I nie każde musi być.
To nie znaczy, że wysiłek i nauka nie mają znaczenia. Mają. Warto przygotowywać się rzetelnie, warto próbować, warto uczyć się odpowiedzialności za własną pracę. Ale równie ważne jest to, by nie utożsamić wyniku z wartością dziecka. Między jednym a drugim jest ogromna różnica.
Dziecko, które nie osiągnie takiego wyniku, na jaki liczyło ono samo albo jego otoczenie, nie przestaje być zdolne, wartościowe i rozwojowe. Nie traci przez to swojej godności, swojego potencjału ani prawa do tego, by dalej szukać własnej drogi. Czasem właśnie wtedy najbardziej potrzebuje od dorosłych nie dodatkowej presji, ale spokoju, obecności i przypomnienia, że jeden egzamin nie odbiera marzeń ani przyszłości.
Z perspektywy Montessori to szczególnie ważne. Staramy się patrzeć na dziecko szerzej niż przez pryzmat oceny czy jednego wyniku. Widzimy rozwój jako proces, który nie przebiega jednakowo u wszystkich i nie daje się zamknąć w jednej liczbie. Dziecko dojrzewa w swoim rytmie, buduje poczucie sprawczości krok po kroku i potrzebuje dorosłych, którzy potrafią odróżnić chwilowy rezultat od głębszego obrazu jego możliwości.
Dlatego w tym czasie warto powiedzieć dziecku coś prostego, ale naprawdę ważnego: zrób tyle, ile potrafisz na ten moment. Niezależnie od wyniku jesteś kimś więcej niż ten egzamin. Jesteśmy z Tobą nie dlatego, że wszystko poszło idealnie, ale dlatego, że jesteś naszym dzieckiem.
Pełny post opublikowany przez szkołę na Facebooku można przeczytać tutaj: post EMS na Facebooku.
W tym czasie jesteśmy myślami z naszymi uczniami, rodzicami i całymi rodzinami. Egzaminy miną. Wyniki przyjdą. A potem życie nadal będzie stawiało przed dziećmi znacznie większe, ciekawsze i bardziej osobiste wyzwania niż jeden szkolny test.
Eli Harwood, Bezpieczna więź. Jak wychować pewne siebie, empatyczne i odporne psychicznie dziecko
Agnieszka Kornacka, Empatia i radość w przedszkolu – jak rozwijać u dzieci wrażliwość i pozytywne emocje
John Gottman, Raising an Emotionally Intelligent Child. The Heart of Parenting


